Advertisement
Strona główna
Woody Allen i kryminalne historie
środa, 07 listopada 2007
Woody Allen jest znany przede wszystkim z kina intelektualnego, pełnego cytatów i kulturowych kolaży. Dlatego też eksperymenty z wieloma gatunkami kina nigdy nie były mu obce – znaleźć można u niego także sporą dawkę historii obracających się po kryminalnej orbicie.

ImageJuż jego pierwsza produkcja reżyserska What’s Up Tiger Lily?, (1966)  bazowała na sensacji, a przy tym była skrajnie awangardowa: jest to bowiem autorsko zdubbingowany i przemontowany japoński film szpiegowski Międzynarodowa tajna policja: klucz kluczy (1965, reż. S. Taniguchi). Z tej komediowej historii spod znaku Jamesa Bonda Allen zrobił absurdalną opowiastkę o poszukiwaniach… sekretnego przepisu na jajeczną sałatkę. Powstały zaraz po nim obraz Bierz forsę i w nogi  , właściwy debiut Allena, był zaś slapstickową, stylizowaną na dokument parodią kina gangsterskiego.

ImageDopiero ponad dwie dekady później reżyser zainteresował się kryminałem nieco poważniej – kilkukrotnie było to pretekstem do rozważań egzystencjalnych i filozoficznych. Można rzec, iż materia kryminału, mechanizmy przestępstwa i śledztwa, stają się tu narzędziem badawczym relatywizmu kategorii moralnych. I tak w Zbrodniach i wykroczeniach (1989) , mających w sobie (lubiany przez reżysera) bergmanowski psychologizm, ceniony okulista, wzorowy mąż i ojciec, zmuszony jest zlecić zabójstwo swej kochanki, gdy ta zaczyna go szantażować. W całości filmu znać wyraźne inspiracje Dostojewskim, choć morał Allena jest dosyć cyniczny: czas leczy wszelkie rany… i wyrzuty sumienia.

ImageCienie we mgle (1992) to natomiast jeden z bardziej wystylizowanych obrazów nowojorczyka Ten czarno-biały THRILLER jest hołdem dla dokonań niemieckiego ekspresjonizmu. Sąsiedzka grupa w pewnym małym miasteczku postanawia ująć grasującego w okolicy zbiega; chcąc nie chcąc w akcję wciągnięty zostaje bohater, szary urzędnik Kleinmann (grany przez Allena), który włócząc się labiryntem nocnych uliczek zostaje wplątany w intrygę rodem z Kafki.

Rok późniejszy obraz Tajemnica morderstwa na Manhattanie jest już kryminałem stricte, choć i tutaj dominują cytaty i egzystencjalne motywy: para intelektualistów, rozwikłując zagadkę tajemniczej śmierci starszej sąsiadki, ma okazję na nowo zbliżyć się do siebie i jeszcze raz poczuć dreszcz żywiołowej przygody. Woody Allen wykorzystuje tu fabularne wyjątki z czarnego klasyku Orsona Wellesa Dama z Szanghaju, w finale zaś cytuje dosłownie słynną scenę w gabinecie luster: podczas gdy bohater i morderca walczą ze sobą w starym kinie pośród zwierciadeł, na ekranie równolegle odgrywają się sceny z filmu Wellesa.

ImagePierwsze lata XXI wieku stoją u Allena pod znakiem gatunkowych zabaw: Drobne cwaniaczki, motywowana Pigmalionem gangsterska opowiastka jest dziełem uroczym, lecz nie mającym typowej dla reżysera ironii. Rok późniejsza Klątwa Skorpiona , która, paradoksalnie, została przyjęta chłodno, jest zaś bardzo zgrabnym pastiszem detektywistycznych historii z lat 40. W tym obrazie Allen zrezygnował z moralistyki na rzecz prostej historii miłosnej i gatunkowej kalki. Gra tu kreację Briggsa, doświadczonego i niezawodnego agenta ubezpieczeniowego. Gdy podczas jednego z towarzyskich spotkań zostaje zahipnotyzowany, wkrótce okaże się, iż będzie zmuszony badać dla klienta serię włamań… których sam dokonuje, pod wpływem hipnotyzera (widać tu nawiązanie do Gabinetu doktora Caligari Roberta Wiene).

W dwu ostatnich produkcjach (trzecia jest na ukończeniu) Allen upodobał sobie Londyn, i ponownie wybrał się w rejony murder mystery. Intrygę w obu ułożył zgrabnie, i po raz kolejny, dla oddechu bardziej, bawi się w kryminał. Wszystko gra (2005)  przypomina znów wariację Zbrodni i kary, a sama fabuła podobna jest Zbrodniom i wykroczeniom (próba ukrycia romansu kończy się morderstwem…). Scoop natomiast to historia z wyższych sfer, których pozory mogą skrywać mroczne tajemnice (rzecz jest o śledztwie pewnej dziennikarki dotyczącym londyńskiego, seryjnego zabójcy). Choć obie pozycje mają w sobie ironię spojrzenia na brytyjską arystokrację (czy „brytyjskość” w ogóle) z punktu widzenia nowojorczyka w Londynie, Allen zdecydowanie tonuje tu humor na rzecz przede wszystkim sprawności kryminalnego opowiadania.