Advertisement
Strona główna
Październikowa lista, Jeffery Deaver: recenzja
piątek, 06 czerwca 2014

Sensacja à rebours

„Październikowa lista” jest jedną z książek Deavera powstałych poza seriami. Nie znajdziemy w niej Lincolna Rhyme’a, Amelii Sachs czy Kathryn Dance. Znajdziemy za to, jak zawsze u tego amerykańskiego pisarza, pełną napięcia akcję i niespodziewane TWISTy.

ImageFabuła powieści jest prosta. Główna bohaterka, Gabriela, pracuje dla nieuczciwego biznesmena , który pewnego dnia ucieka z pieniędzmi swojej firmy. Wtedy ktoś porywa córeczkę Gabrieli i jako okupu żąda czterystu tysięcy dolarów oraz tajemniczej „Październikowej listy”. Bohaterka robi wszystko, by odzyskać dziecko, a pomaga jej w tym nowy znajomy, Daniel.

Wszystko byłoby jak w klasycznej, do tego mało wyrafinowanej powieści sensacyjnej. Po pierwsze: akcja książki obejmuje jedynie dwa dni, podczas których nieustannie coś się dzieje. Po drugie: bohaterzy, jak to w powieściach sensacyjnych, nie są przesadnie rozbudowani psychologicznie. Ot, sylwetki, które mają do odegrania określone role. Jednak nie bez przyczyny napisałam „byłoby”: to powieść Deavera, więc nic tu nie jest takie, jakie się wydaje.

Akcja „Październikowej listy” biegnie wstecz, czyli najpierw poznajemy zakończenie powieści, a później stopniowo dowiadujemy się, co do niego doprowadziło. Zabieg odwrócenia chronologii jest popularny, ale raczej w kinie, gdzie napięcie można zbudować metodami innymi niż sama opowieść. W powieści jednak rzecz jest nieco bardziej skomplikowana; trzeba, jak pisze Deaver w przedmowie (zamieszczonej, jakżeby inaczej, na końcu książki), przedstawić najważniejszy zwrot akcji, „zanim pojawią się fakty, które do niego doprowadziły, i równocześnie nie pozbawiać czytelnika dreszczu zaskoczenia. Jak gdyby opowiedzieć dowcip, zaczynając od puenty, a dopiero potem przedstawić tło zdarzenia, mimo to wzbudzając wśród publiczności nie mniej gromki śmiech, niż gdyby usłyszała żart we właściwej kolejności”. Nie da się ukryć, że dla powieści sensacyjnej tego typu zaburzenie chronologii mogłoby okazać się zabójcze. Zaskoczenie odbiorcy jest przecież jednym z jej najistotniejszych elementów, a jak tu zaskoczyć czytelnika, kiedy ten wie, jak opowiada historia się skończy? Wszyscy jednak wiemy, że Jeffery Deaver jest mistrzem w zaskakiwaniu. „Październikowa lista” nie jest wyjątkiem. Warto też zwrócić uwagę na interesującą konstrukcję powieści: numeracja rozdziałów również biegnie wstecz, a każdy z nich poprzedza fotografia stanowiąca ilustrację dla opowiadanego fragmentu historii.

Biję się w pierś: pierwsza połowa „Październikowej listy” niespecjalnie mnie urzekła. Oczywiście od początku doceniłam trud włożony w wykonanie trudnego, wymagającego olbrzymiej precyzji zabiegu, ale sama fabuła wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Zakończenie – czyli de facto początek historii Gabrieli – diametralnie zmieniło mój odbiór powieści. Twisty, jak zwykle u Deavera, stoją w tej powieści na najwyższym poziomie, a autor po raz kolejny udowodnił, że niebezpodstawnie jest uważany za jednego z najlepszych współczesnych THRILLERopisarzy.   

Ewa Dąbrowska

 

Październikowa lista
Jeffery Deaver
Przekład: Łukasz Praski
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2014

Portalowe Deaveriana:

Sylwetka Jeffery'ego Deavera

Śpiąca laleczka

Zegarmistrz
Lekcja jej śmierci
Mag
Hak
Twój cień

Pokój straceń


Wywiad z Jefferym Deaverem