Advertisement
Strona główna
Jacka Rębacza przypadek szczególny, czyli zakopiański duet sensacyjny
piątek, 20 kwietnia 2007

Sezon na samobójców
Pokój z widokiem na cmentarz


ImageSensacyjny duet książkowy Rębacza, dziejący się w przaśnych, zakopiańskich realiach, zaowocował ponoć szeregiem niepochlebnych mu emblematów – i bardziej chyba od literackich malkontentów, niż od rzetelnych czytelników. Bo, owszem, na baty autor zasługuje, lecz z nieco innej orbity, niż poprawnościowo – polityczna.„Bluźnierca”, „komunista”, ponoć na jakimś blogu któryś z zelotów niezbyt oryginalnie poszedł w „onanistę” ... I aż żal, bo wszystkie te etykiety uważam za rozdzielane na wyrost. Przypominają mi bowiem  słynną sprawę Dogmy Kevina Smitha, której jeszcze nikt nie widział, a już była potępiona... I jeśli określenia z okładki nie są prowokacyjną polityką sprzedaży (zresztą bardzo chwytliwą), to, śmiem twierdzić, ich autorzy do obu powieści Rębacza nie zajrzeli. Lub też – poziom ich literackiej percepcji zatrzymał się na literackości przekazu Dziennika TV.

ImageBo obie sensacyjne historie, z prywatnym detektywem Piotrem Kluchą w roli głównej, prowokacji mają w sobie tyle, ile dawno już wyświechtane, i przez to nikogo już chyba nie poruszające, stereotypowe (tak!) afery  z pierwszych stron gazet. Że niby Zakopanem trzęsie enigmatyczny, miejscowy ojciec-dyrektor?... Że niby Zakopane jest najbardziej na południe wysuniętą częścią Warszawy?... Że ultrakatolicyzm pomieszany z cepelią?...  Że lokalni prominenci prowadzą ciemne machinacje na sprzedaży gruntów i posesji?... Że w Zakopanem trafi się i zbój, i gangsterka, i mafia? ... Że brytyjczycy masowo lądują nad Popradem? ... Że Rębacz poruszył te wszystkie, i jeszcze innych kilka, spraw, które mają od dawna status poliszynela?...

A mnie się widzi, że te wszystkie offenes Geheimniss są już na tyle wpisane w nasz międzyustrojowy krajobraz, że równie dobrze można by zamienić Zakopane na, dajmy na to, Grybów pod Nowym Sączem (przepraszam niniejszym Grybowian), i większość z nich , w tej czy innej konfiguracji, byłaby prawdziwa. Ba, żeby jeszcze autor jakoś szczególnie w nich grzebał czy jątrzył, ale nic z tych rzeczy. Ot, są one sobie, tudzież innym, jako rodzajowe tło Zakopanego, miasta o nadmuchanym, parlamentarno-turystycznym etosie. Znamy te sprawy zewsząd, co dzień mamy świeże, i jeśli – poza osobiście zainteresowanymi – kogokolwiek mogą one jeszcze oburzyć, hmm... Niestety, znieczulica w tej materii może być zdrowym odruchem.

Proza Rębacza przypomina mi, jako żywo, socjalistyczne, milicyjne produkcyjniaki: schodzimy do podziemia (które czasem sięga szczebli najwyższych) w akcji atrakcyjnej, napisanej z nerwem, jako takim dystansem, i pozbawionej pretensji wysokiej literatury... Ot, czytadło pierwszorzędne i łatwo strawne. I nie byłby to żaden zarzut, gdyby Rębacz konsekwentnie tej lekkości się trzymał. W Sezonie na samobójców rzecz zaczyna się od samobójstwa studenta w górach, a doprowadza do międzynarodowych kradzieży klejnotów... W Pokoju z widokiem na cmentarz znaleziony w hotelu bezgłowy trup biegnie, poprzez epizod z poszukiwaniami pewnego burka, wprost do – znów międzynarodowej – afery z przemytem historycznych artefaktów z Iraku... Pojawią się przy tym duchy z przeszłości, wszak za echa owej afery wyrzucono niegdyś Kluchę z oddziałów WSI...

ImageRzecz jasna Jacek Rębacz miał prawo do takiego rozbuchania sprawy, tyle, że jakoś to wszystko wydaje się niepotrzebne, na siłę światowe, a przy tym ciut biedne, jak na rasową, internacjonalną aferę przystało...

A mogło być znacznie lepiej, bo bohaterowie Zakopanego... mają w sobie szczerość i potencjał. Klucha jednego dnia dostaje zlecenie, do którego odkurzy sprzęt do podsłuchu, drugiego dnia zaś – będzie szukał zaginionego psiaka w budach pod Giewontem, co może słusznie deprymować... Syn-jedynak detektywa to (może nieco jednowymiarowe) dziecko swych czasów, czytaj – komputera i laserowych mieczy. Żona Kluchy boryka się z dawno ostygłym związkiem... Policjant Pablo to Don Juan w kowbojkach, o prezencji Banderasa i ambiwalentnej lojalności, dzielonej pomiędzy oficjeli miasta a przyjaźnią z Kluchą... Epizod byłej wice miss z drugiego tomu jest naprawdę wzięty z nerwem i magnetyzmem... A dookoła cała, jak by nie patrzeć urocza, bez względu na porę roku, topografia Zakopanego, którą aż miło sobie wizualizować, jeśli było się tam choć raz...

I tutaj bym szukał, w tej przaśnej środowiskowości, w straganach z oscypkiem, w kudłatym diable figlującym za drobne po Krupówkach; w granicznym przemycie, w pójściu całkowicie i serio w tę Zakopiańską cepeliadę, razem nawet z szemraną podszewką... Bo jeśli nawet nie byłoby to odkrywcze, to przynajmniej szczere i na miejscu. A Rębacz wykorzystuje to po łebkach.

Górale ponoć ostrzą na pana Jacka ciupagi, gdy tak naprawdę nie ma za co. A Rębaczowi dałbym radę jedną: niech w kontynuacji cyklu o Klusze (niechby była, przyjemnie się to pochłania, mimo wszystko...) włoży w nią więcej serca (Rębacz to Lublinianin, który czemuś po czterdziestu latach życia zakotwiczył w Zakopanem, więc chyba warto było?... ), zamiast dętych intryg. I jeszcze – więcej roboty redakcyjnej, bo nieraz bierze żałość na szkolny poziom dialogów. Nie tylko nich zresztą...

I do końca nie wiem – polecać, czy nie polecać? ...

Zakopane:
Sezon na samobójców
Jacek Rębacz
Wydawnictwo
SUPERNOWA ,
Warszawa 2006
Seria: SuperNowaSENSACJA
ISBN: 83-7054-185-2
Stron: 180 
______

Zakopane:
Pokój z widokiem na cmentarz
Jacek Rębacz
Wydawnictwo
SUPERNOWA,
Warszawa 2006
Seria: SuperNowaSENSACJA
ISBN: 83-7054-191-7
stron: 280