Leona. Kości zostały rzucone, Jenny Rogneby

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 27 lipca 2016

Leona. Kości zostały rzucone

Autor: Jenny Rogneby
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy

Thriller na szpilkach

„Leona. Kości zostały rzucone”, debiut literacki szwedzkiej kryminolog, która przez jakiś czas pracowała także w policji śledczej, przyciągnął niemałą uwagę wydawców i czytelników na całym świecie. Zainteresował także mnie. Intrygujący pomysł wyjściowy, szansa na realizm w związku z dawną pracą autorki, a wreszcie sama bohaterka, która wydawała się nieszablonowa. Niestety pozostała jedna kwestia – wykonanie, które w przypadku tej powieści podzieli czytelników.

Pewnego dnia w jednym ze sztokholmskich banków zjawia się mała dziewczynka, całkiem naga, tuląca do siebie misia, zakrwawiona i poraniona. Nic nie mówi, stawia tylko na podłodze niewielki magnetofon, wciska „play” i kilka chwil potem wychodzi z kilkoma milionami koron.

Tak nietypowy napad musi rozwikłać równie nietypowa śledcza. Leona Lindberg, znakomita w swym fachu policjantka, ma jedną nietypową cechę – po przeżyciach, jakich doświadczyła w dzieciństwie, nie jest zdolna do odczuwania emocji. Co to oznacza w praktyce? Leona zdolna jest robić to, czego nie mogą inni funkcjonariusze. Szczególnie że otaczający ją policjanci są dalecy od ideału czy nawet oczekiwań, jakie ma się wobec munduru. Sprawa napadu komplikuje się z każdą chwilą. Na miejscu zdarzenia nie pozostały najmniejsze ślady po dziewczynce, a ona sama zniknęła…

Pomysł wyjściowy miała Jenny Rogneby całkiem ciekawy. Wprawdzie z podobną koncepcją napadu spotkałem się już wcześniej, ale nadal wątek by świeży i nadający się doskonale do rozwinięcia w intrygującą fabułę. Niestety, zawiodło w tym wypadku wykonanie, chociaż według mnie takie odczucie będą mieć głównie męscy odbiorcy. Rogneby stworzyła bowiem stricte kobiecą opowieść, która do czytelników płci brzydkiej raczej nie przemówi. Co jest tutaj takiego kobiecego? Styl pisania i rozłożenie akcentów. Uwaga często jest skupiona na rzeczach nieistotnych dla akcji (chociażby ubiór czy detale pokroju nierówno ustawionych blatów). Dlatego tę powieść nazwałbym „thrillerem na szpilkach”.

Sama Leona także nie jest takim odświeżeniem, na jakie liczyłem. Nie stanowi przeciwwagi dla typowych szwedzkich bohaterów tego gatunku – bez względu na płeć, powiela schemat postaci po ciężkich przeżyciach, które zmęczyły ją i wpływają na wszystko, co robi. Jej brak emocji też nie zawsze jest oczywisty. Ciekawiej przedstawia się otaczające ją środowisko – skorumpowane, nieodpowiedzialne, puste i egoistyczne –  jednak i ono nie zostało do końca wykorzystane; podobnie jak najważniejszy, choć nie wymieniany nigdy, bohater powieści – napięcie, którego często brakuje.

Niemniej powieść czyta się bez bólu, a nie wątpię, że czytelniczki znajdą w niej więcej zalet niż ja. To po prostu nie-męska lektura i kolejny thriller, jakich wiele. Ma dobre momenty, potrafi zaskoczyć, a ponadto zawiera wiele ciekawostek o pracy śledczych (choć nie zawsze mają swoją dawkę realizmu), ale nie wszystkim się spodoba.

Michał Lipka


Leona. Kości zostały rzucone

Jenny Rogneby
Przekład: Agata Teperek
Wydawnictwo Marginesy
Warszawa 2016

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Leona. Kości zostały rzucone" Jenny Rogneby

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Leona. Cel uświęca środki, Jenny Rogneby

Nieszablonowa Leona powraca! Nakładem Wydawnictwa Marginesy i pod naszym patronatem ukazała się dziś powieść „Leona. Cel uświęca środki” Jenny Rogneby. ...

12 lipca 2017

NOWOŚĆ

Leona. Kości zostały rzucone, Jenny Rogneby

"Leona. Kości zostały rzucone" to pierwszy tom cyklu, intrygujący kryminał o odwadze łamania norm, także społecznych, o życiowych wyborach i zuchwałej ...

06 kwietnia 2016