Advertisement
Strona główna
Ekspozycja, Remigiusz Mróz: recenzja
piątek, 05 sierpnia 2016

Mroźne klimaty

Zawsze dość sceptycznie podchodzę do wszelkich gorących nazwisk i autorów, którzy są na topie, bo prawdziwie dobra literatura nie poddaje się modzie. Większość hitów i bestsellerów prezentuje jakość dość wątpliwą i szybko zostaje zapomniana, zastąpiona przez równie wątpliwe „arcydzieła”. Ale wśród zalewu autorów jednego hitu pojawiają się czasem ci, którzy słusznie wspinają się na wyżyny popularności. I, co mówię z radością, Remigiusz Mróz należy właśnie do nich, a moje pierwsze spotkanie z jego twórczością okazało się nadzwyczaj udane.

ImageWydawałoby się, że to będzie dzień, jak co dzień w naszych polskich górach. Turyści, tłok, gwar… A jednak. Na Giewoncie znalezione zostają zwłoki nagiego mężczyzny, przywiązane do krzyża. Mogłoby to być nawet samobójstwo, gdyby nie fakt, że ofiarę zamęczono na śmierć, dusząc ją i w ostatniej chwili pozwalając załapać oddech, żeby agonia trwała jak najdłużej. Na miejsce przybywa komisarz Wiktor Forst, o którym właściwie nikt nie potrafi powiedzieć dobrego słowa. Niestety śledztwo nie ma większych szans na szybkie postępy, w okolicy nie pozostały bowiem żadne ślady – poza jednym. Wzbraniający się przed wszelkimi zasadami i autorytetami Forst znajduje w gardle ofiary starą, grecką monetę. Niestety, kiedy wbrew ostrzeżeniom szefa występuje w telewizji, prowokując mordercę, w jednej chwili traci śledztwo i zostaje zawieszony. Czy jednak zamierza zostawić całą sprawę w rękach funkcjonariuszy, których uważa – w najlepszym razie – za idiotów? Posiadając jedynie zdjęcie wyjętej z gardła zabitego monety, Forst angażuje do pomocy dziennikarkę, Olgę Szrebską, postanawiając na własną rękę, wbrew wszelkim przepisom, rozwiązać zagadkę…

Najpierw polubiłem styl Mroza – bo lekki, bo przyjemny, bo mocny i wnikający głęboko w kryminalistykę, a zarazem zabawny. Zaraz potem do gustu przypadł mi bohater – samiec alfa, ignorant, nonszalancki typ, którego pewność siebie graniczy ze skrajną głupotą, a fascynacja kobietami grozi procesem o molestowanie. A kiedy kilka stron dalej, na samym początku powieści, autor pozbawił go pracy i skazał na samodzielne śledztwo, wciągnąłem się już na całego i nie chciałem przestać czytać. I cóż z tego, że nie ma tutaj niczego oryginalnego, a schematy (na co ciągle zwracam uwagę, bo zwyczajny THRILLER/kryminał to dla mnie najczęściej o wiele za mało) nie zostały złamane, skoro książka została napisana tak świetnie. Mróz (swoją drogą, mroźnych odwołań jest w powieści całkiem sporo – od górskiego miejsca akcji po nazwisko głównego bohatera, stanowiące anagram angielskiego słowa „frost”) doskonale się bawił, pisząc „Ekspozycję” – to czuć i to udziela się czytelnikowi. Poza tym, mimo pozornej lekkości i rozrywkowego podejścia, nie brak tutaj brutalności i mocnych scen, a wszystko to ze sobą współgra. Sama zagadka natomiast poprowadzona została znakomicie, zaskakując i ciekawiąc.

Kiedy sięgałem po „Ekspozycję”, pierwszy tom trylogii o Forście, pełen byłem obaw i wątpliwości. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że było warto. I z równie czystym sumieniem mogę polecić Wam niniejszą powieść, bo warta jest poznania, a wszystkie ciepłe opinie, jakie zebrała od czasu premiery, zdecydowanie jej się należą.

Michał Lipka

Ekspozycja
Remigiusz Mróz
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015


Recenzje kolejnych części trylogii z Forstem: "Przewieszenie" i "Trawers"

Recenzje innych powieści Remigiusza Mroza: "Kasacja" i "Zaginięcie"

Wywiad z Remigiuszem Mrozem