Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Krucyfiks, Chris Carter: recenzja
Krucyfiks, Chris Carter: recenzja
poniedziałek, 09 stycznia 2017

W prostocie siła

Chris Carter jakieś pół roku temu był w Polsce. Miałam okazję być na spotkaniu autorskim, które odbyło się w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału.  I bardzo się z tego cieszę: autor okazał się przesympatycznym facetem z ogromnym poczuciem humoru i dystansem. Mocno zachęcił mnie do lektury swoich książek, tym bardziej, że wyznał wtedy, że jego pierwsza powieść mu się… przyśniła. Po jej lekturze mogę napisać tylko jedno: nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takich snów.

ImageW „Krucyfiksie” poznajemy detektywa Roberta Huntera. To człowiek, który mimo niespełna czterdziestu lat na karku ma już za sobą długą karierę. Wszystko dlatego, że „pewne rzeczy przychodziły łatwiej i szybciej” – dzięki temu studia skończył już jako dziewiętnastolatek, a jego praca doktorska służy FBI jako podręcznik. Kiedy więc wstąpił do policji, szybko przydzielono go do jednostki specjalnej wydziału kryminalnego, zajmującej się najbardziej przerażającymi i pokręconymi sprawami. Dwa lata wcześniej policjanci z tej jednostki ścigali mordercę zwanego przez media Krucyfiksem, który w wymyślny sposób okaleczał swoje ofiary, sprawiając im niewyobrażalny ból. Udało im się go schwytać – tak przynajmniej myślą wszyscy poza Hunterem, który nigdy nie był przekonany, że złapali faktycznego mordercę. Intuicja go nie myli: Krucyfiks powraca. I uderza ze zdwojoną siłą,  okrutnie torturując swoje ofiary i zostawiając na ich ciałach charakterystyczny znak.

Od pierwszych stron książki wiemy, z jakiego typu powieścią mamy do czynienia: to klasyczny THRILLER, bazujący na opozycji policjant–seryjny morderca. Policjant jest inteligentnym, kompetentnym fachowcem, morderca ma pokręcony plan i zabija według sobie tylko znanego schematu, nie budząc ani krzty sympatii czy współczucia (może za to budzić przerażenie). Czytelnik, rzecz jasna, kibicuje temu pierwszemu, wciągnięty w jego przygody od pierwszych stron – ba, od pierwszych słów! – książki. Carter ma bowiem umiejętność nie do przecenienia: choć buduje swoją powieść ze znanych schematów, czytelnik ani przez chwilę się nie nudzi.  Poza klasycznymi elementami fabuły pisarz wykorzystuje też klasyczną konstrukcję thrillera: krótkie rozdziały, urywane w najbardziej emocjonujących momentach, budują duże napięcie. Poza tym akcja jest skupiona na aktualnych wydarzeniach; niekiedy tylko pojawiają się wtręty z przeszłości, które pokazują ważne momenty w życiu bohaterów i w ten sposób przybliżają ich sylwetki czytelnikom. Również język powieści jest wart pochwalenia: prosty, ale nie prostacki, a przy tym pełen niewymuszonego humoru.

Krótko mówiąc: „Krucyfiks” nie udaje, że jest czymś więcej, niż faktycznie jest, czyli czystą rozrywką. Na próżno szukać tu trudnych tematów społecznych, dylematów etycznych czy moralnych (no dobrze, raz jeden Hunter staje przed trudnym wyzwaniem: być wiernym prawu czy poczuciu sprawiedliwości). To klasyczna opowieść o policjancie ścigającym zbrodniarza. Wiemy, komu kibicować, kogo nie lubić, wiemy mniej więcej, jak skończy się ta historia. A jednak nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury.

Chris Carter po studiach pracował jako psycholog kryminalny w Michigan. A na początku lat dziewięćdziesiątych wyruszył do Los Angeles, by zostać… gitarzystą. Podejrzewam, że zmiana wynikła z ciężaru pracy policyjnego psychologa: nieustanny kontakt z mordercami i psychopatami musiał zostawić w psychice pisarza ślad i w pewnym momencie stał się nie do wytrzymania. Ale pozostawił mu też z pewnością mnóstwo inspiracji, by tworzyć wciągające, mrożące krew w żyłach thrillery. W Polsce ukazało się dotychczas sześć tomów z detektywem Robertem Hunterem, przede mną więc jeszcze sporo czytelniczych przyjemności. Jak już pisałam, nikomu nie życzę takich snów. Ale miłośnikom gatunku życzę jak najwięcej lektur takich jak „Krucyfiks”: thrillerów niemal idealnych, które od początku do końca trzymają czytelnika za gardło.

Ewa Dąbrowska

Krucyfiks
Chris Carter
Przekład: Katarzyna Procner-Chlebowska
Wydawnictwo Sonia Draga
Wydanie IV
Katowice 2016