Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Ostatnia mila, David Baldacci: recenzja
Ostatnia mila, David Baldacci: recenzja
piątek, 30 czerwca 2017

Dotrzeć do prawdy

Melvin Mars spędził w więzieniu dwadzieścia lat. To ponad siedem tysięcy dni na oswojenie się z myślą o śmierci. To też przeszło tysiąc tygodni z wyrokiem za zbrodnię, której nie popełnił. A do której w ostatniej dobie jego życia przyznał się ktoś inny. Dlaczego?

ImageMars miał niezaprzeczalny talent i każdy był przekonany, że zostanie gwiazdą NFL, czyli największej zawodowej ligi futbolu amerykańskiego. Tak się jednak nie stało – trafił do więzienia za morderstwo rodziców, choć utrzymywał, że jest niewinny. Jego sprawą zainteresował się współpracujący z FBI detektyw Amos Decker. Komu zależało, by Melvin wyszedł na wolność? Dlaczego czekał na to dwadzieścia lat? Kto jest prawdziwym zabójcą Marsów?

„Ostatnia mila” to drugi tom cyklu z Amosem Deckerem i kolejna pozycja w bogatym dorobku pisarza. I o ile postać detektywa jest przemyślana i dopracowana w szczegółach (Decker cierpi na hipermnezję, to znaczy pamięta absolutnie wszystko, co zobaczy i przeczyta), o tyle żeńskie postacie są tu nie do odróżnienia. Spokojnie mogłyby mieć zamienione imiona, nawet bym tego nie zauważyła. Jestem też rozczarowana zmarnowanym potencjałem. W zespole FBI była bowiem Lisa Davenport, psycholog kliniczny. Liczyłam na to, że wniesie do śledztwa analizy albo chociażby ciekawe spostrzeżenia, nic takiego jednak nie dostałam. Odniosłam również wrażenie, że dialogi agentów FBI są sztywne i trochę nieporadne. Patrząc tylko na to, nigdy bym nie pomyślała, że to dwudziesta któraś książka na koncie Baldacciego… Na szczęście w miarę rozwoju akcji rozmowy bohaterów nabrały lekkości i autentyczności.

Zaletą „Ostatniej mili” jest przede wszystkim dobrze skonstruowana intryga kryminalna. Nie sposób się domyślić, w jakim kierunku rozwinie się fabuła, a niektóre z rozwiązań były naprawdę zaskakujące. Nieoczywisty jest też los Deckera. Zwykle główny bohater wdaje się w bliższą relację z jedną z koleżanek z pracy: tutaj nic takiego nie ma miejsca. I chociaż lubię wątek romansowy, stanowiący miłe tło do pracy śledczych, tym razem mi go nie brakowało. Pewne rzeczy są jednak niezmienne. Również w tej książce detektyw jest postacią charakterystyczną. W tym jednak przypadku nie chodzi o osobiste problemy czy traumy. Na skutek urazu mózgu Amos zapamiętuje dosłownie wszystko. W trakcie śledztwa przypadłość ta okazuje się bardzo pomocna, jednak na co dzień jest jak brzemię. „Może źle mnie pan zrozumiał, panie Mars. Nie powiedziałem, że wierzę w pana niewinność czy pragnę wyciągnąć pana z więzienia. Powiedziałem, że chcę dotrzeć do prawdy” – ten cel będzie przyświecał Deckerowi do końca powieści, nieważne, ile by go to miało kosztować. Agent jest zdeterminowany, by znaleźć zabójcę Marsów. Jak sam mówi, w tej sprawie jest zbyt wiele podobieństw do jego własnej historii…

„Ostatnia mila” nie jest powieścią bez skazy. Nie jest też książką, która porywa czytelnika od pierwszej do ostatniej strony: w nią trzeba się wgryźć. Ale gdy już jej zasmakujecie, odkryjecie, że te z pozoru niepasujące do siebie składniki tworzą razem całkiem niezły smak.

Izabela Lemke

Ostatnia mila
David Baldacci
Przekład: Beata Hrycak, Anna Rojkowska
Wydawnictwo Dolnośląskie
Seria "Ślady zbrodni"
Wrocław 2017

RECENZJE INNYCH POWIEŚCI AUTORA:

 Image