Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Tajemnica wyspy Flatey, Viktor Arnar Ingolfsson: recenzja
Tajemnica wyspy Flatey, Viktor Arnar Ingolfsson: recenzja
piątek, 11 sierpnia 2017

Zbrodnia po islandzku

Islandia to zakątek ziemi kojarzony zarówno z wietrznym, morskim, zimnym klimatem, jak i z licznymi gorącymi wulkanami. To miejsce bogate w nieokiełznaną przyrodę, zamieszkiwane przez foki, ryby, maskonury i inne dzikie ptactwo. To wreszcie ustronie, posiadające ogromną wolną przestrzeń, nieadekwatną do liczby mieszkańców; prawdziwa samotnia oferująca oddech od tłumu.

ImageIslandia jest także doskonałym tłem do snucia historii. Nie dziwi więc fakt, że tak wielu pisarzy zapożycza sobie tę scenografię. Jednym z nich jest Viktor Arnar Ingólfsson, jeden z najbardziej poczytnych islandzkich autorów powieści kryminalnych. „Tajemnica wyspy Flatey” to jego pierwsza książka na polskim rynku wydawniczym.

Na Flatey, jednej z islandzkich wysp, znajduje się mała osada, zamieszkiwana jedynie przez kilkadziesiąt osób. Życie płynie tam zgodnie z cyklem przyrody, spokojnie, bez pośpiechu. Jednak pewnego dnia, wiosną 1960 roku, spokojna egzystencja mieszkańców zostaje przerwana. Na jednej z okolicznych wysepek zostają odnalezione zwłoki. Ze względu na ich stan trudno je zidentyfikować, ponadto są pozbawione jakichkolwiek dokumentów. Wszystko wskazuje na to, iż ciało leżało wśród dzikiej, samotnej przyrody nawet kilka miesięcy.

Na miejsce przypływa przedstawiciel prefekta, młody mężczyzna nazwiskiem Kjartan. Początkowo do jego obowiązków ma należeć jedynie przetransportowanie zwłok. Jednak im dłużej przebywa na wyspie, tym bardziej angażuje się w wyjaśnienie tajemniczej śmierci. Spostrzega również, że mieszkańcy Flatey mają swoje tajemnice, które łączą się ze znalezionym ciałem. Kjartan odkrywa też związek ofiary z pewnym średniowiecznym manuskryptem, stanowiącym zbiór sag i eposów o Wikingach – księgą Flateyjarbók – którego kopia znajduje się właśnie na wyspie Flatey.

Ingólfsson oferuje czytelnikowi coś więcej niż kryminał, bo opowieść przepełnioną islandzką scenerią, historią i obyczajami. Historia biegnie dwutorowo. Dostajemy oczywiście zagadkę kryminalną, skonstruowaną na zasadzie klasyki gatunku: mała, zamknięta społeczność plus zbrodnia, co równa się winnemu pochodzącemu z tej właśnie społeczności. Drugi tor opowieści odnosi się do starego nordyckiego manuskryptu, którego urywane fragmenty kończą każdy rozdział książki. Czytelnik więc nie tylko zastanawia się, jak rozwinie się i wyjaśni sprawa morderstwa, lecz także poszerza wiedzę na temat starodawnych mieszkańców tamtych terenów. Ponadto śledzi szczegółowo odmalowane kulturowe i obyczajowe tło islandzkiej wysepki. Życie w małej, spokojnej, wyspiarskiej osadzie przeplata się ze światem legend i mitów, z historią Wikingów. Właśnie ta drobiazgowo odmalowana sceneria jest najmocniejszym punktem tej opowieści. Udzielił mi się ten jednostajny, powolny rytm Flatey, przemówił do mnie ten wietrzny, nieco dziki krajobraz wyspiarski, zafascynowało mnie to życie w zgodzie z cyklem przyrody, spokojne, bez zgiełku metropolii, bez tłumu. Taka samotnia potrafi urzec. Nie zapominajmy jednak, że to samotnia ze zbrodnią w tle. Zbrodnia zaś – z historią w tle.

„Tajemnica wyspy Flatey” może nie spełnić oczekiwań tych czytelników, którzy lubią opowieści kipiące od akcji i jej niespodziewanych zwrotów. Może zawieść tych, dla których powieść kryminalna równa się opisom brutalnych i krwawych zbrodni. Z pewnością jednak spodoba się tym odbiorcom, którzy lubują się w kryminałach utrzymanych w ramach klasyki gatunku, w powieściach pisanych w starym stylu, w których akcja toczy się jednostajnie, miarowo, gdzie zamknięty obszar i żyjąca na nim społeczność stanowią jedyne grono podejrzanych. Dodatkowo książka Ingólfssona może okazać się ciekawą lekturą nie tylko dla miłośników powieści kryminalnej, lecz także dla sympatyków Islandii, ponieważ obrazuje jej scenerię i obyczajowość, zarówno tę sprzed wieków, jak i tę bardziej współczesną.   

Anna Mazur

Tajemnica wyspy Flatey
Viktor Arnar Ingólfsson
Przekład: Jacek Godek
Wydawnictwo Editio Black
Gliwice 2017