Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Czarna pszczoła, Wojciech Dutka: recenzja
Czarna pszczoła, Wojciech Dutka: recenzja
poniedziałek, 04 września 2017

Polskie piekło

„Czarna pszczoła” to druga część cyklu, którego bohaterem jest czarnoskóry detektyw Max Kwietniewski, pół Polak, pół Amerykanin. Kryminały z tym bohaterem nie są jednak pierwszymi książkami Wojciecha Dutki – wcześniej opublikował między innymi kilka powieści historycznych. Fascynacja historią jest mocno dostrzegalna w „Czarnej pszczole” (w tym przypadku – historią XX wieku). Na szczęście nie czyni z powieści traktatu historycznego – to kryminalna opowieść zgrabnie łącząca prawdziwe wydarzenia z fikcyjną wizją świata.

ImageCzy wiecie, co to czarna pszczoła? Pozwolę sobie zacytować fragment książki:

Pszczoły czarne […] są tak łagodne, że gdy ich ule zostają zaatakowane przez szerszenie, nie potrafią się bronić i zazwyczaj wszystkie giną w tej nierównej walce. […] Na dalekiej północy „czarnymi pszczołami” nazywa się ludzi, którzy nie potrafią się bronić przed zajadłą nienawiścią innych. Niewiele przecież trzeba, by człowiek nienawidził człowieka. Czasami wystarczy, że jeden ma coś, czego ten drugi nie ma. Czarne pszczoły umierają niepostrzeżenie i coraz częściej przyczyną ich śmierci jest samobójstwo. W tym ostatecznym targnięciu się na własne życie nie ma niczego, co przypominałoby morderstwo – szału, żądzy krwi, pasji czy nienawiści, tego, co stanowi o zbrodni. Po prostu najpierw umiera nadzieja, a potem wszystko dzieje się szybko. Nikt nie słyszy niemego krzyku człowieka, który nie potrafi już znieść szykan, nienawiści i podłości.

Taką „czarną pszczołą” jest nastoletni Dominik, wrażliwiec, artysta i gej. Ale czy szkolny hejt mógł doprowadzić go do samobójstwa? Jego matka, dziennikarka Agata Wróblewska, nie wierzy w taką wersję wydarzeń. Wzywa więc na pomoc przyjaciela ze Stanów, detektywa Maksa Kwietniewskiego. A ten szybko odkrywa, że ze śmiercią Dominika ma związek zlecenie wytropienia amerykańskich śladów Jana Lechonia, które dostał niedawno z Izraela. I przeszłość Barbary Siemieńskiej, umierającej emerytowanej prokurator, prywatnie – babci Dominika. Sprawa sięga więc daleko w przeszłość i ma nie jedno drugie dno, ale dwa, a może i więcej.

Nie jest to najlepsza powieść, jaką ostatnio czytałam, bo autor nie ustrzegł się kilku wad. Po pierwsze: zbyt duża tu, przynajmniej według mnie, rola przypadku. Po drugie: Dutka nie ma skrupułów w uśmiercaniu postaci. Zdaję sobie sprawę, że trupy w kryminale to nic nadzwyczajnego, ale autor zbyt lekko pozbywa się bohaterów. Można wręcz odnieść wrażenie, że śmierć staje się dlań najlepszym sposobem  na rozwiązanie wątku. Choć z drugiej strony – czasami czyjaś śmierć nie ma większego znaczenia dla fabuły; wydarzenia potoczyłyby się tak samo, gdyby bohater przeżył. Po co więc uśmiercać taką postać? Może chodzi o dreszczyk emocji i podkreślenie niebezpieczeństwa towarzyszącego głównym bohaterom? Tak czy owak, mnie akurat takie nadużywanie zabijania razi, nawet w kryminale.

Na szczęście zalety zdecydowanie przeważają w tej powieści. Pierwsza z nich to mnogość wątków. To zawsze ryzykowny pomysł – autorowi może nie udać się połączyć wszystkich w sensowny sposób, narażając się w najlepszym przypadku na fabularne niespójności. W „Czarnej pszczole” nie mamy jednak tego problemu – wątki składają się w sensowną całość (choć, raz jeszcze wspomnę, nazbyt często kończy je czyjaś śmierć), a ich liczba nie pozwala czytelnikowi nawet na chwilę nudy i wymusza na nim skupienie podczas lektury. Ta umiejętność splecenia misternej, a jednak logicznej intrygi to jedna z przyczyn, dla których „Czarną pszczołę” czytało mi się świetnie. Kolejna – to umiejętne budowanie napięcia. Głównie dzięki temu, że tempu akcji bliżej do powieści sensacyjnej niż kryminału. Autorowi świetnie wychodzi też splatanie dwóch głównych wątków, współczesnego i historycznego. Opowieść, której wierzchnią warstwą jest szkolny hejt, a  korzenie sięgają do polityki, bardzo przyjemnie przeplata się z gorzką okołowojenną historią, której bohaterką jest Barbara Szyling, dziewczyna z dobrego domu. Z jej trudnym życiem splata się życie drugiej „czarnej pszczoły” w tej powieści. Jest nią Józef Rajnfeld, utalentowany polski malarz, którego ciało znaleziono w 1940 roku w Biarritz, francuskim kurorcie nad brzegiem Atlantyku. Obie historie, ta z przeszłości i ta współczesna, są skrajnie różne i obie w równym stopniu fascynują. I tętnią życiem, podobnie zresztą jak bohaterowie. Dlatego właśnie powieść Wojciecha Dutki tak świetnie się czyta.

Ewa Dąbrowska


Czarna pszczoła
Wojciech Dutka
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2017