Advertisement
Strona główna arrow Recenzje i wywiady arrow Krew, Bartosz Szczygielski: recenzja
Krew, Bartosz Szczygielski: recenzja
czwartek, 11 stycznia 2018

„Prawda nikogo nie obchodzi, dopóki kłamstwa są kolorowe”

Bartosz Szczygielski za swoją pierwszą powieść kryminalną, zatytułowaną „Aorta”, został doceniony – nie tylko przez czytelników, lecz także między innymi nominacją do Nagrody Wielkiego Kalibru i Nagrodą im. Janiny Paradowskiej. „Krew” to druga część cyklu, w którym spotykamy policjanta Gabriela Bysia, rządzącego Pruszkowem gangstera Andrzeja Dziergę i prostytutkę Kaśkę. I znów trudno oderwać się od ich losów.

ImageTym razem jednak nie jesteśmy w Pruszkowie, a w… Tworkach. Przynajmniej częściowo. Tu bowiem, do szpitala dla psychicznie chorych, trafił (dobrowolnie!) Byś po wydarzeniach z „Aorty”. Nie jest mu jednak dane spokojnie się leczyć – któregoś dnia w ogrodowej fontannie zostaje odnalezione ludzkie serce. Skąd się tam wzięło? Gdzie reszta ciała? Cóż, oficjalnie śledztwo prowadzą policjanci z pruszkowskiej komendy. A Byś nieoficjalnie zadaje pytania… Z drugiej strony poznajemy zaś dalsze losy Kaśki, prostytutki, która w pierwszej części cyklu próbowała zerwać z dotychczasowym życiem.

Warto na początek wspomnieć, że Bartosz Szczygielski faktycznie tworzy powieściowy cykl – bez znajomości „Aorty” lepiej nie sięgać po „Krew”, bo łatwo wtedy o irytację i niezrozumienie, kto, co, jak i dlaczego. Fabuła powieści toczy się dwutorowo: wątek pierwszy to losy Bysia w Tworkach, zbudowane wokół klasycznego schematu kryminalnego, wątek drugi – życie Kaśki, któremu bliżej do powieści sensacyjnej. „Śledztwo” prowadzone przez Bysia jest niczym życie w Tworkach: powolne i ślamazarne. To już nie jest ten sam cyniczny, błyskotliwy policjant, którego poznaliśmy w „Aorcie”. Rzecz jasna nie stracił na inteligencji i wciąż potrafi dostrzec to, na co inni są ślepi, ale przeżycia – i, nie da się ukryć, leki – odcisnęły na nim trwałe piętno. Kaśka z kolei robi to, co potrafi najlepiej: walczy o przetrwanie. Postaci stworzone przez Szczygielskiego są specyficzne, ale wiarygodne; znów – powtórzę za recenzją „Aorty” – najsilniej uderza czytelnika ich nieoczywista moralność.

W recenzji pierwszej powieści pisałam także, że styl Bartosza Szczygielskiego jest świetny. I zdanie to podtrzymuję: widać, że autor lubi bawić się językiem i ma do tego talent. Weźmy choćby taki fragment:

Gabriel skupił się na zajmującej cały ekran stronie. Przydałby się jej porządny lifting. Jeżeli nawet on to zauważył, musiała być naprawdę źle zaprojektowana. Szare tło usypiało tak samo jak język używany przez redaktora. Nagromadzenie przymiotników zamiast wywołać w czytelniku emocje, tylko wydłużało niepotrzebnie wywód. Same spekulacje, brak konkretów. Pulitzer na widok tego tekstu nie przewróciłby się w grobie.

Odbijałby się od wieka trumny jak piłeczka kauczukowa.

To doskonały przykład dwóch elementów, które doceniam: primo – wyciąganie puent, nierzadko swoistych bon motów (takich jak „Prawda nikogo nie obchodzi, dopóki kłamstwa są kolorowe” czy „Cisza to tylko spóźniona odpowiedź na przemoc”), do osobnych akapitów, co świetnie je podkreśla. Secundo – obrazowe porównania, które świetnie budują powieściowy świat. Rzecz jednak w tym, że oba te elementy, które przecież można uznać za największą zaletę stylu pisarza, stosowane w nadmiarze stają się jego największą wadą. A Bartosz Szczygielski niestety momentami popada w przesadę. Żadnych zastrzeżeń nie mam natomiast do płynności w przeskokach perspektywy – bardziej doświadczeni pisarze mogliby się tego odeń uczyć. Kolejne części powieści łączą się bowiem ze sobą tak, że czytelnikowi trudno będzie zrobić sobie przerwę i choćby na chwilę odłożyć lekturę.

Ponoć druga powieść to dla pisarza największy sprawdzian (zwłaszcza jeśli debiut był udany – a „Aortę” z pewnością można za taki uznać). I Bartosz Szczygielski ten sprawdzian zaliczył, choć nie obyło się bez kilku drobiazgów do poprawienia. Udowodnił jednak, że potrafi skonstruować wyrafinowaną fabułę kryminalną, w której mnóstwo wątków i bohaterów splata się w logiczną całość. Nieco więcej umiaru w stylizowaniu powieści – i będzie idealnie!

Ewa Dąbrowska


Krew
Bartosz Szczygielski
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2017

 

RECENZJA POPRZEDNIEJ POWIEŚCI BARTOSZA SZCZYGIELSKIEGO:

Image